Czy wiesz, że niektórzy z największych myślicieli i twórców w historii tworzyli swoje arcydzieła w rytm bardzo specyficznych, a czasem wręcz dziwacznych, codziennych nawyków. Bo prawdziwa pasja poznania i tworzenia wymaga nie tylko talentu, ale i żelaznej rutyny.
Ten wielki filozof, autor fundamentalnych dzieł takich jak „Krytyka czystego rozumu”, był mistrzem rutyny i punktualności. Mieszkańcy Królewca mogli regulować swoje zegarki według jego codziennych zajęć. O 5 rano wstawał, pił herbatę i palił fajkę, a następnie pracował. O 7 rano zaczynał wykłady, które kończył o 9. O 16:30 wychodził na słynny „spacer filozofa” . Był tak regularny, że sąsiedzi, widząc go na ulicy, wiedzieli, która jest godzina. Co ciekawe, miał obsesję na punkcie unikania przeziębienia, dlatego nigdy nie rozmawiał z nikim na spacerze — uważał, że wdychanie powietrza ustami jest niezdrowe!
Jeden z najważniejszych artystów XX wieku, współtwórca kubizmu, miał bardzo osobliwy stosunek do swojej twórczości i otoczenia. Wierzył w magiczną moc przedmiotów. Miał zwyczaj zbierania wszelkich drobiazgów: kawałków drewna, metalu, znalezionych na ulicy przedmiotów. Wykorzystywał w swoich rzeźbach i instalacjach. Uważał, że te przedmioty mają duszę i czekały, aż zostaną użyte w sztuce. Podobno nie palił w swoich pracowniach żadnych prac, nawet nieudanych szkiców, wierząc, że są one częścią jego twórczego procesu i energia w nich zawarta jest cenna. Po jego śmierci w jego pracowniach znaleziono tysiące dzieł.
Twórca psychoanalizy, który zrewolucjonizował sposób, w jaki myślimy o ludzkim umyśle, był nałogowym palaczem cygar. Było to nieodłącznym elementem jego pracy. Mimo że palenie spowodowało u niego raka szczęki i wymagało wielu operacji, Freud odmawiał porzucenia nałogu niemal do samej śmierci, tłumacząc, że cygara są dla niego niezbędne do myślenia i pracy. Uważał, że palenie cygar stymuluje jego intelekt. Jego słynny gabinet w Wiedniu (a później w Londynie) był sanktuarium pełnym antycznych figurek, które uważał za pomocne w zrozumieniu natury ludzkiej. Jego pacjenci, w tym ci poddawani psychoanalizie na słynnej kanapie, byli otoczeni tymi pamiątkami.
Bo wielkość to często uporczywa rutyna, wiara w magię codziennych przedmiotów lub po prostu nieodparta potrzeba stymulacji.


