Dziady…

Podopieczni ORW „Żuławski Słonecznik” z Giemlic zapoznali się z genezą pochodzenia modnego ostatnimi czasy w naszym kraju Halloween. Warto przypomnieć, iż w naszych rodzinnych zwyczajach obchodzono w noc z 31X na 1 XI obrzęd zwany Dziady, tak pięknie opisany przez Adama Mickiewicza.

 

“Dziady” to obrzęd ludowy. Mianem „dziadów” nazywano ogólnie zmarłych i im była poświęcona ta uroczystość. Odbywała się w dzień Zaduszek i polegała na wywoływaniu dusz zmarłych przodków. ,,Dziady” odprawiano w małych wiejskich kościołach albo na miejscach poświęconych, np. na cmentarzach lub pod krzyżem stojącym na końcu wsi, tzn. w miejscach ukrytych przed okiem przeciętnego człowieka. “Dziady” obchodził tylko lud wiejski, który zawsze bardziej zachowywał tradycje swoich przodków i mocno wierzył w życie ludzkie po śmierci. Obrządek polegał na tym, że do kościoła ukradkiem schodzili się ludzie z okolicznych wiosek. Przynosili ze sobą różne pokarmy, napoje, owoce. Zestawiono je jak na ucztę. Przeważnie najstarszy, bogobojny starzec z długą siwą brodą, pełnił rolę Guślarza, który przyzywał duchy specjalnymi, tajemniczymi zaklęciami. Częstował je jedzeniem lub piciem, rozmawiał z nimi, pytał, czego im potrzeba. Wszyscy pozostali siedzieli w ciszy i skupieniu dookoła.