Walentynki

 

 

Podczas lutowego spotkania, jak pewnie nietrudno się domyślić, tematem przewodnim były WALENTYNKI. Dlatego też postanowiliśmy  nieco przybliżyć historię tego święta i jego patrona. Dzień św. Walentego sięga wielu legend. Najwcześniejszym i chyba najbardziej znanym symbolem tego dnia jest Kupidyn – rzymski bożek miłości, przedstawiany jako chłopiec z łukiem i strzałą. Jedna z legend z kolei mówi, że Walenty był biskupem, który uzdrowił ze ślepoty córkę pewnego sługi cesarskiego. Zdarzenie to jednak miało wzbudzić gniew władcy, który rozkazał nieszczęsnego biskupa torturować i ściąć. Zginął więc Walenty śmiercią męczennika, legenda natomiast przetrwała do naszych czasów. W miejscu gdzie został on pochowany wybudowano bazylikę. Św. Walenty patronuje także chorym na epilepsję i choroby nerwowe. Tak naprawdę niewiadomo, jak to się stało, że biskup stał się patronem zakochanych. Być może możemy upatrywać zbieżności między ludźmi cierpiącym na choroby nerwowe z dolegliwościami spowodowanymi miłością J?! Faktem jest, że św. Walenty jest patronem zakochanych w Europie co najmniej od XV wieku. W Polsce święto zakochanych obchodzone jest zaledwie od niedawna. Dobrze się jednak stało, że cierpiący ludzie z powodu uczuć mają swojego świętego i swoje święto. Doszliśmy do wniosku, iż mimo sprzecznych informacji dotyczących WALETYNEK miło jest obdarzyć kogoś kartką lub miłym słowem. Na zakończenie zajęć przeczytaliśmy wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego pt. ,,Rozmowa liryczna”:

 

– Powiedz mi, jak mnie kochasz.

– Powiem.

Więc?

– Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.

Kocham cię w kapeluszu i w berecie.

W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.

W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.

I gdy śpisz, i gdy pracujesz skupiona.

I gdy jajko roztłukujesz ładnie –

nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.

 

W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.

I na końcu ulicy i na początku.

I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.

W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.

W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.

Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.

I wiosną kiedy jaskółka przylata.

– A latem jak mnie kochasz?

– Jak treść lata.

– A jesienią, gdy chmurki i humorki?

– Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.

– A gdy zima posrebrzy ramy okien?

– Zimą kocham cię jak wesoły ogień.

Blisko przy twoim sercu. Koło niego.

A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

                                        

 15.02.2011